Nadeszła wiosna a z nią klangor żurawi, pohukiwanie puszczyka, werbel dzięciołów. To jednak jest tylko jedna strona coraz to cieplejszych dni – ta lepsza. Druga niestety dotyczy naszej działalności, podobno człowieka rozumnego. Kampania „Ratujmy skowronki”, apele strażaków, leśników, przyrodników, programy edukacyjne, informacje w mediach, rozwieszone plakaty, ustawy zakazujące. Nikt nie ma prawa powiedzieć, że nie słyszał o zakazie wypalania łąk i ich tragicznych w skutkach zarówno dla zwierząt, roślin, jak i człowieka. Nikt nie ma prawa, jednak ogień każdej wiosny zbiera swoje żniwo. Tylko jak walczyć z głupotą, ignorancją, zacofaniem, prostackim zachowaniem? Naszą rolą, czyli organizacji przyrodniczych jest jednak ciągła edukacja i próba wpłynięcia na zachowania ludzi. Choć często załamujemy ręce, to dalej będziemy powtarzać jak mantrę „Nie wypalaj łąk!”.
Przez pokolenia utarło się przekonanie, że wypalanie suchej trawy powoduje lepszy wzrost świeżej a to ze względu na korzystne działanie popiołu. Nic bardziej mylnego. Udowodniono, że ze względu na przegrzanie ziemi plony są o kilka procent mniejsze. Spalana jest warstwa próchnicza, która wręcz wyjaławia ziemię. Ogień pożera mikroflorę oraz mikrofaunę, które są niezbędne do przeprowadzenia prawidłowych procesów biologicznych. Dla wielu osób, które nie mają wykształcenia biologicznego to co napisałem powyżej o procesach, mikroflorach itp. może być abstrakcją. Idźmy zatem wyżej w systematyce zwierząt. Ogień rozprzestrzenia się bardzo szybko nawet do kilkudziesięciu km/h. To oczywiście zależy od siły wiatru. Zatem część ssaków jak np. jeże już na starcie są bez szans. Oprócz samej prędkości pożaru, wiatr przerzuca paląca się trawę na dalsze odległości i  powstają nowe zarzewia ognia. Dodatkowo spontaniczne zmiany kierunku wiatru powoduje, że nawet gatunki szybko biegające (sarna, zając) znajdują się w potrzasku. Giną one w płomieniach lub częściowo spalone konają w męczarniach. Człowiek w takich sytuacjach często też jest bez szans, o czym można czasami usłyszeć w przekazach dziennikarskich. Sprinterzy uzyskują prędkość 40km/h ale na krótkich dystansach. Maratończycy mogą utrzymać stałą prędkość 20km/h. Jednak i jedni i drudzy to zawodowcy i raczej biegają po równym terenie. Ilu wśród nas jest zawodowców? Podpalenie łąki może skończyć się także pożarem lasu czy budynków.
A w jaki sposób ogień zagraża sowom? Jak wspomniałem, ogień zaprószony na łąkach może rozprzestrzenić się na sąsiadujący las. Wprawdzie dorosłe ptaki są w stanie uciec, jednak pisklęta giną w płomieniach. Niszczone są także gniazda, jaja… wszystko. Podczas wieczorno-nocnych pożarów łąk można także zaobserwować bardzo niebezpieczną strategię polowania u dorosłych osobników. Przesuwająca się ściana ognia płoszy drobne ssaki, które w panice uciekają z zagrożonego miejsca. Sowy wykorzystują tę sytuację polując na gryzonie bardzo blisko ognia. Zapłon kępy trawy może nastąpić w ułamku sekundy i płomień może sięgnąć polujące ptaki. Giną one w płomieniach lub z nadpalonymi piórami tracą zdolność do lotu, co ostatecznie również kończy się śmiercią.
Zakaz wypalania regulowany jest także prawem:

  • Ustawa z dnia 16 kwietnia 2004 r. o ochronie przyrody określa:
    Art. 124. Zabrania się wypalania łąk, pastwisk, nieużytków, rowów, pasów przydrożnych, szlaków kolejowych oraz trzcinowisk i szuwarów.
    Art. 131. Kto: (…) wypala łąki, pastwiska, nieużytki, rowy, pasy przydrożne, szlaki kolejowe, trzcinowiska lub szuwary – podlega karze aresztu albo grzywny.
  • Rozporządzenie Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji z dnia 21 kwietnia 2006 r. w sprawie ochrony przeciwpożarowej budynków, innych obiektów budowlanych i terenów:
    § 36. 1. W lasach i na terenach śródleśnych, na obszarze łąk, torfowisk i wrzosowisk, jak również w odległości do 100 m od granicy lasów nie jest dopuszczalne wykonywanie czynności mogących wywołać niebezpieczeństwo pożaru.

 

Nie ma uzasadnienia dla procederu wypalania łąk. Jeśli nawet ktoś na siłę próbuje znaleźć pojedyncze „plusy” to przy natłoku negatywów i tak one są nie do przyjęcia. Może zatem pora na zmianę naszej mentalności, zachowań? Na to nigdy nie jest za późno.
Życie to ciągła zmiana, a jeśli nie lubi się zmian, to nie lubi się życia.
William Wharton – autor książki pt. „Niezawinione śmierci” – stracił córkę, zięcia i dwie wnuczki. Spłonęli w wyniku eksplozji silnika podczas karambolu. Powodem karambolu był gęsty dym z płonących pól. Do końca życia walczył o delegalizację wypalania pól i łąk.

Zdjęcie płonącej łąki: Monika Januchowska

Tekst: Sławek Rubacha

 

Podziel się! Share!Share on Facebook447Share on Google+0Tweet about this on Twitter

Dołącz do nas już teraz

Twoje członkostwo i aktywność w Stowarzyszeniu pomoże zachować przyrodę, chronić populacje sów i szerzyć wiedzę o tych wspaniałych ptakach. Przyłącz się do nas.

Zostań członkiem SOS »

Atlas Sów Polski

atlas.sowy.sos.pl

Największa baza gromadząca obserwacje żywych i martwych sów oraz śladów ich obecności w Polsce. Zgłoś swoje obserwacje!

» Przejdź do: atlas.sowy.sos.pl

Partner BizneSowy

Zapoznaj się z regulaminem naszego programu partnerskiego.

» Przejdź do strony Programu

© 2016 Wszystkie prawa zastrzeżone. Wykonane przez Tru studio