Krzysiek Henel o występowaniu uszatki błotnej nad Biebrzą w 2012 roku

Pisanie sprawozdań nie jest przyjemne, a wręcz bywa nudne. Można poszukiwać tutaj motywacji podobnych do tych, które skłoniły do chwycenia za pióro Bilbo Bagginsa po odbyciu podróży tam i z powrotem, ale gdzież na konferencji sowiarskiej ekscytujące potyczki, spektakularne ucieczki, krwawe jatki z przeważającym po stokroć przeciwnikiem? Gdzie doszukiwać się elfów, krasnoludów czy choćby trolli…  A może jednak?

Zacznijmy zatem od początku. Grudzień, pora rhiv w kalendarzu elfów, Łuków na Wschodzie. Na całej połaci – śnieg. Wśród śnieżnych tumanów wzrok z trudem rozpoznaje postacie, które późnym piątkowym popołudniem ściągają do gospody Pod Brykającym… nie, aż tak daleko się nie posuwajmy, do zajazdu Zimna Woda. Majaczą wysmukłe niczym Galadriela sylwetki kobiet, pojawiają się iście krasnoludzkie brody i warkoczyk, którego nie powstydziłby się Gimli, wreszcie na salę wchodzi nie kto inny, a sam Boromir.

Ciemności wieczoru wkrótce rozświetla nie magiczny blask Elendila, ale migotliwe światło rzutnika, które zabiera nas najpierw w Lasy Sobiborskie do krainy puszczyka mszarnego, a następnie dużo dalej, nad Ganges. Diaporama Marka Kołodziejczyka, Tomka Chodkiewicza i Bartka Woźniaka unaocznia fakty, o których w zeszłym sezonie dyskutowało się żywo. Piękne zbliżenia dorosłych „mszarów” wraz z pisklętami w gniazdach wzbudzają prawdziwy zachwyt. Z kolei fotografie autorstwa znanego globtrotera Sławka Rubachy ukazują współczesną urodę Indii. Egzotyczne ptaki, nie mniej egzotyczne krajobrazy i kolory, jakże odmienne od wszechogarniającej bieli za oknami. Płonące stosy pogrzebowe nad świętą rzeką Hindusów przywodzą na myśl los ostatniego namiestnika Gondoru…

Następny dzień nie dla wszystkich jest najlepszym dniem spośród tych, które mogliby zwać najlepszymi. Nocą sala konferencyjna szybko zaczęła przypominać bowiem Brykającego Kucyka. Był i zaśpiew, choć nie łuku Legolasa, i tańce, nie na stołach, jedynie z braku takowych, i trunki, może nie tak smaczne jak elfi miruvor, jednak podobnie jak on dodające wigoru i siły, a co poniektórym nawet odwagi!

Kiedy więc nadszedł stosowny czas rano, konferencja została otwarta czystą parafrazą słów Bilba:  „Połowy z was nie znam ani w połowie tak dobrze, jak chciałbym poznać, i mniej niż połowę z was lubię w połowie tak dobrze, jak na to zasługujecie”. Skoro uczyniono już pierwszy krok za progiem, wszystko zaczęło toczyć się własnym rytmem.

Emila Grzędzicka ze swadą i dużym polotem opowiadała o wpływie dostępności pokarmu na grupowanie się uszatek na zimowiskach. Następnie zaprezentował się nasz gość z Łotwy, Martins Zilgalvis, mówiąc o pokarmie tamtejszych sóweczek oraz migracji uszatki przez teren stacji obrączkarskiej w Pape. Szczególnie czujnie przysłuchiwano się informacji o liczbie wiadomości zwrotnych otrzymanych w wyniku obrączkowania. Z sali dobiegł pomruk kogoś, kto już nieraz nocą wychodził do sieci i potem zakładał metalowy pierścień na sowi skok : One Ring to rule them all, One Ring to find them, One Ring to bring them all and in the darkness bind them.

Po występie Martinisa nadeszła pora Krzyśka Henela, uszatki błotnej i jej obecności w 2012 roku na Bagnach Biebrzańskich. O roku ów obfitujący w gryzonie! Dzięki tobie można było cieszyć oczy podniebnymi akrobacjami błotnic nad biebrzańskimi torfowiskami! Niewiele wspólnego mają biebrzańskie błota z tolkienowskimi Martwymi Bagnami, choć i tam można spotkać czasem zjawy, mamroczące pod nosem my precious, tyle tylko, że raczej z markową lornetką niż mieczem przy boku.

Dzięki prelegentom gnamy niczym entowie z jednego do drugiego zakątka Polski. Kolejnym przystankiem, za sprawą dzielnego Grześka Grzywaczewskiego i jego nie mniej dzielnej drużyny, są Lasy Strzeleckie oraz rezydujące w nich duchy – puszczyki. Badania prowadzone na dwóch powierzchniach (po 12 latach przerwy) zostały uwieńczone ciekawymi wynikami. Na jednej z nich liczebność puszczyka utrzymała się na podobnym poziomie, na drugiej zmalała, co związane było prawdopodobnie ze zmianami w strukturze drzewostanu z powodu prowadzenia prac leśnych. Cały panel wystąpień kończy Maciek Turzański, obrazując rozmieszczenie sów na Wyżynie Krakowskiej.  Jura to groty i jaskinie, podziemia to orkowie… W głowie słychać odległe dudnienie bębnów… Chyba czas na przerwę, by nie zabrnąć w zbyt odległe zakątki wyobraźni.

Po przerwie wystąpienie drugiego z łotewskich gości – Andrisa Avontinsa – o środowisku lęgowym puszczyka uralskiego na Łotwie. Po nim Rafał Bobrek przedstawia wyniki liczeń sów prowadzonych w ramach projektu OTOP „Ptaki Karpat”. Prace wykazały stosunkowo liczne rozmieszczenie sóweczki i włochatki w karpackich lasach. Zebrane dane są bardzo cenne, bowiem pochodzą z terenów trudno dostępnych, prawie jak Mroczna Puszcza, do tej pory rzadko kontrolowanych pod kątem obecności sów. Wreszcie pojawia się na ekranie tytuł „Sowy Wrocławia”, temat prezentowany z iście elfią dumą przez Paulę Turowicz i Katarzynę Turzańską. Ponowna inwentaryzacja sów w miejskim krajobrazie Wrocławia wykazała obecność trzech gatunków: puszczyka, uszatki oraz płomykówki. Podziw wzbudza rozmach i zakres prac, a także koordynacja działań wielu współpracowników.  Referat Mariana Cieślaka to jak zwykle ukazanie sowich tajemnic, tym razem tych skrywających się w barwach ich piór. Dowiadujemy się o roli pigmentu i związku jego rozmieszczenia w upierzeniu z wielkością ptaka i trybem łowów. Ostatnie trzy prezentacje dotyczą: programu edukacyjnego realizowanego przez Towarzystwo Przyrodnicze „Bocian” w związku z ochroną płomykówki,  omówionego przez Przemka Obłozę, antropogenicznych zagrożeń ptaków drapieżnych na Wyżynie Krakowskiej, zebranych przez Maćka Turzańskiego, oraz wyników obrączkowania uszatki w czasie Akcji Bałtyckiej na stacji Bukowo – Kopań w latach 1995-2006.

Na finałową część konferencji składa się omówienie działań Stowarzyszenia Ochrony Sów w roku 2012, w tym spraw dotyczących obozu obrączkarskiego na Mierzei Wiślanej, a także Monitoringu Lęgowych Sów Leśnych oraz  Monitoringu Sów Krajobrazu Rolniczego. Tutaj miłym akcentem jest rozdanie nagród w postaci książek oraz czołówek wśród uczestników obu monitoringów, którym dopisało szczęście w losowaniu.

Dalsza cześć wieczoru powinna nosić tytuł „Opowieści niedokończone”… Bo takie zazwyczaj bywają najciekawsze. Zatem i my ich kończyć nie będziemy! Ponad dźwięki muzyki i śmiech wszystkich obecnych czasem tylko wzleciał bezgłośny szept Boromira: Jak żyć, jak żyć…

[buk]

Program V Ogólnopolskiej Konferencji Sowy Strigiformes Polski

 

Dołącz do nas już teraz

Twoje członkostwo i aktywność w Stowarzyszeniu pomoże zachować przyrodę, chronić populacje sów i szerzyć wiedzę o tych wspaniałych ptakach. Przyłącz się do nas.

Zostań członkiem SOS »

Atlas Sów Polski

atlas.sowy.sos.pl

Największa baza gromadząca obserwacje żywych i martwych sów oraz śladów ich obecności w Polsce. Zgłoś swoje obserwacje!

» Przejdź do: atlas.sowy.sos.pl

Partner BizneSowy

Zapoznaj się z regulaminem naszego programu partnerskiego.

» Przejdź do strony Programu

© 2016 Wszystkie prawa zastrzeżone. Wykonane przez Tru studio