Wygraliśmy konkurs w programie „Decydujesz, pomagamy” Fundacji Tesco. Co to oznacza? Pod koniec kwietnia rozpoczynamy realizację projektu edukacyjnego pn. „Podloty wypluwki i szlara… Tropimy sowy nocą od zaraz!”. Projekt realizowany będzie na terenie Gdańska Oliwy. Kierujemy go przede wszystkim do mieszkańców tej dzielnicy, ale oczywiście zapraszamy wszystkich. Zwłaszcza, że z doświadczeń projektowych mamy przykłady, że uczestnicy dojeżdżają na nasze warsztaty po 200-300 a nawet i 600 km w jedną stronę!

O konkurs i projekt pytamy Ewelinę Kurach, bo to ona go wymyśliła i nad nim pracuje.

„Od pomysłu i wniosku konkursowego minęły ponad 4 miesiące. Konkurs był dwuetapowy. Pierwszy to ocena komisji konkursowej Fundacji. W drugim etapie niemal miesięczne głosowanie klientów sieci sklepów Tesco na najlepszą inicjatywę społeczną w regionie. Przyrodnicy pracujący na dotacjach doskonale wiedzą, że w naszym kraju projekty przyrodnicze mają nie tylko wybrukowaną, ale i solidnie dziurawą drogę do pokonania… Dlaczego? Nie jest łatwo walczyć o laur z inicjatywami wspierającymi: leczenie i rehabilitację dzieci czy starszych, organizowanie wakacji dla najuboższych, turniejów sportowych, rodzinnych pikników, wsparcie hospicjów czy świetlic dla seniorów po np. akcje dokarmiania bezdomnych kotów przez sąsiedzkie grupy emerytów… Jednym słowem „misz masz” z życia. Programy dające szansę na sfinansowanie każdej inicjatywy, gdzie wnioski złożyć może nie tylko organizacja pozarządowa ale każda nieformalna grupa np. sąsiedzka, są chyba właśnie dla tych, którzy nie boją się marzyć i konsekwentnie sięgać po te marzenia. A przy tym naprawdę ciężko pracować na wygraną. Szczęście też musi sprzyjać. Pamiętam, że gdy zaświtał mi w głowie pomysł na cykliczne startowanie w programie „Decydujesz, pomagamy”, z kim bym tego nie skonsultowała, to… pukano się w głowę albo wprost mówiono, że nie mam szans w konkursie, pomysł nie jest wart nakładu pracy i nikt się nad tym nie pochyli, bez względu na to, jak będzie to pożyteczne dla przyrody. Czemu o tym wspominam? To idealny moment, bym mogła głośno powiedzieć, że mam ogromne wsparcie i zaufanie w naszym prezesie. Sławek, wielkie dzięki! – mówię to z nieukrywanym wzruszeniem. A z przymrużeniem oka dodam, że podziwiam, że ciągle odbiera ode mnie telefony, w środku nocy też. Nie ma ze mną lekko. Niekiedy ciężko mi wytrzymać do rana z jakimś pomysłem (w tle głośny śmiech). A czasami po prostu nie można zwlekać, zegar tyka i cenny czas na pisanie upływa. Zwłaszcza, gdy na informację o konkursie wpadam tuż przed zamknięciem naboru wniosków. Bywa, że godzina może mieć kolosalne znaczenie… Z tym wnioskiem konkursowym też tak było. Pomysł w środku nocy, zaraz po nim telefon, tzw. „zielone światło” i od razu siadałam do generatora wniosku. Co tu dużo mówić: uwielbiam adrenalinę i stan parującej od pomysłów głowy! Chciałabym też bardzo podziękować koleżance – Alinie Kajzer, która kolejny już raz swoim zawodowym okiem korektora językowego przyjrzała się najważniejszym 500 znakom opisującym projekt. ” – podsumowuje Ewelina.
A co było dla ciebie najtrudniejsze do zaplanowania?
– „Wbrew pozorom nie budżet czy atrakcyjność działań, bo to kwestia doświadczenia, które przy małych konkursach szczególnie procentuje. Co najtrudniejsze? II etap oceny – przez klientów sklepów. Kluczem jest tutaj promocja trzech inicjatyw walczących o główną nagrodę – kwotę dotacji, która pozwoli zrealizować cały pomysł. Na tym etapie konkursu pierwszy raz zaryzykowałam i założyłam, że mój projekt od początku do końca musi obronić się sam. Sam, bo zamiast spędzać wiele dni na promocji w roli hostessy i w wolontariacie, chcę spełnić w tym czasie swoje sowie marzenie. Rzuciłam wszystko. Śmieję się, że Bieszczady były zbyt blisko. Potrzebowałam dalej, więc poleciałam i spełniłam marzenie.  A projekt – zgodnie z założeniem – musiał obronić się tym, co przez ostatnie 5 lat wypracowałam w Stowarzyszeniu oraz tym, jakie projekty i inicjatywy realizuję na Pomorzu. Okazją ku temu okazała się wystawa fotograficzna w centrum handlowym „Chełm” w Gdańsku o naszych działaniach i sowach. I to był strzał w tzw. 10-tkę! Konkurs wygrany, wkrótce odbiorę główną nagrodę (5 tysięcy złotych) i ruszamy do pracy. Przyznam, że choć wyniki cząstkowe konkursu dawały nadzieję, że wygramy, to dzisiaj rano główna nagroda była dla mnie bardzo miłym zaskoczeniem.”

Co zrealizujemy w ramach projektu?
Przeprowadzimy 3 edycje wieczornych lub nocnych gier terenowych dla osób indywidualnych, rodzin z dziećmi i jedną dla grupy zorganizowanej. Będzie też wieczorne, otwarte spotkanie dla dorosłych i młodzieży z prelekcją o sowach w sąsiedztwie Trójmiejskiego Parku Krajobrazowego i spacerem do lasu z latarkami. Będziemy nasłuchiwać młodych puszczyków.  Przygotujemy też infografikę o sowach, ale co to będzie dokładnie, nie zdradzimy. Niech to będzie projektową niespodzianką.

 

Projekt „Podloty, wypluwki i szlara… Tropimy sowy nocą od zaraz!” finansowany jest ze środków własnych Stowarzyszenia i Fundacji Tesco w ramach programu „Decydujesz, pomagamy”.

Koordynator projektu: Ewelina Kurach, kontakt: ewelina.kurach@sowy.sos.pl

Podziel się! Share!Share on Facebook0Share on Google+0Tweet about this on Twitter

Dołącz do nas już teraz

Twoje członkostwo i aktywność w Stowarzyszeniu pomoże zachować przyrodę, chronić populacje sów i szerzyć wiedzę o tych wspaniałych ptakach. Przyłącz się do nas.

Zostań członkiem SOS »

Atlas Sów Polski

atlas.sowy.sos.pl

Największa baza gromadząca obserwacje żywych i martwych sów oraz śladów ich obecności w Polsce. Zgłoś swoje obserwacje!

» Przejdź do: atlas.sowy.sos.pl

Partner BizneSowy

Zapoznaj się z regulaminem naszego programu partnerskiego.

» Przejdź do strony Programu

© 2016 Wszystkie prawa zastrzeżone. Wykonane przez Tru studio